Przejdź do głównej zawartości
Flag Counter

Wtorek, czyli religia, Twix i kot

 Ciekawe połączenie? Wszystko oczywiście związane z nauką online. Myślę, że Rysiu dzisiaj rozwalił system, a na pewno sprawił, że od rana nie przestaję się śmiać.

Zaczęło się od lekcji religii. Tu nie ma jako takiej religii na styl polski, po prostu omawia się po kolei różne religie i zgłębia się wiedzę z nimi związaną. Niby proste, każdy Polak, czy to bardziej, czy mniej wierzący jakieś podstawy zna. Czułam się dość pewnie, kiedy Rysiek przyszedł i poprosił o pomoc. Jasne, startujemy!

Zadanie: jest obrazek, na obrazku Twix - batoniku, wszyscy znają, prawda? Proszę napisać jak powiązany jest Twix z Bogiem...

Czytam zadanie jeszcze raz, może coś źle zrozumiałam, ale Rysiek rozkłada ręce i twierdzi, że zrozumiałam idealnie. Patrze i myślę, myślę, myślę... ok, kolor papierka, złoty, może chodzi o jakieś symbole? W środku dwa batoniku, a przecież jest jeden Bóg! Może nie trzeba aż tak kombinować, w końcu to zadanie dla dzieci. Twix to jedzenie, a Bóg nam to jedzenie daje, może Twix to nie chleb i wino, ale jakaś forma jedzenia to jest. Ok Rysiu pisz: Twix to jedzenie, które zsyła nam Bóg. Poszło.

10 minut później przychodzi odpowiedź: Rysiek, Twix to batoniku, który ma trzy warstwy - ciastko, karmel i czekoladę, Bóg też ma trzy warstwy - Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. W zadaniu należało odgadną, że chodzi o trójcę.

No nie! Padłam! Serio? 

Wstrząśnieta i właściciel też zmieszana wytłumaczyłam o co chodzi w Trójcy Świętej, na przykład Twix bym nie wpadła.

Myślałam, że tego dnia więcej niespodzianek nie będzie, jakże się myliłam. Zapomnialam, że będą zajęcia praktyczno-techniczne. Na szczęście Rysio powiedział, że da sobie sam radę. Ok. Zajęłam się swoimi sprawami, ale coś mnie tknęło i poszlam sprawdzić czy wszystko ok. 

Rysio coś pisze. Jest obrazek. Na obrazku otwarta lodówka, obok lodówki na blacie stoi czajnik z gotującą się wodą, para uderza prosto w kabel źle podłączonego do prądu tostera. Nieopodal siedzi kot, przy kocie leży wielki nóż. Na podłodze jest rozlana woda I rzucona rolka-but.

Zadanie: proszę wypisać zagrożenia, które należy usunąć.

Patrzę, a Rysio pisze: należy natychmiast zabrać kota. Kot przegryzie kabel od tostera, porazi go prąd, zdechnie i wsxyscy będą smutni.

Dobrze mamo?

Tak, Rysiu  wysyłaj ( w końcu nauczyciel też człowiek, niech się pośmieje). 

Kilka minut później przychodzi odpowiedź:

Rysiu, czy mógłbyś pomyśleć nad innym przykładem zagrożenia?

Rysiu siedzi i myśli, po chwili zaczyna pisać: należy zamknąć lodówkę i zabrać kota. Kot mógłby wejść do lodówki, drzwi się zamkną, zabraknie tlenu, Kot zdechnie i wszyscy będą smutni.

:)

Myślę, że kolejna klasa dostanie poprawiony obrazek kuchni, tym razem bez kota:) 

Bez odbioru:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wtorek z kabaretem Smile

 Nie wiem czy też tak macie, ale zdarza nam się oglądać kabaret, a dobre testy wprowadzać w życie...  Tym razem przyszedł z pomocą kabaret Smile, mój ulubiony, bo jakby z mojego życia wyjęty, Bożena ma relays. Bożena bierze kąpiel I czyta romansidło: - Scarlet - zawołał William - Tak William- odpowiedziała na jego zaczepkę Scarlet - To dla Ciebie, Scarlet - znowu diament? Oszalałeś? Ale z jakiej to okazji? Czyżbym o czymś zapomniała? - nie, Scarlet, po prostu jest wtorek, a we wtorek też Cię kocham! A teraz sytuacja w moment domu... - Misia, kocham Cię, kupiłem Ci perły. - jasne, chyba oszalałeś! Ciekawe za co!? -serio, dwie kupiłem, w lodòwce leżą, zobacz sobie... Aaa, takie Perły🤣 też go kocham:) Swoją drogą nie było nic o szkole... a Via właśnie płynie station na Biegun Południowy... zadanie: Narysuj widow ze statku, czy widać jakieś zwierzęta? Może jest sztorm? Via wysłała pustą kartkę, z dopiskiem: panuje straszna mgła, nic nie widać:)

Z pamiętnika rodzica na lockdownie

 Trzy tygodnie szkoły w domu za mną. Ostatni tydzień do łatwych nie należał. Rysiek liznął troche chemii - mój absolutny konik, kontynuował poznawanie Afryki i zgłębiał wiedzę o skutkach drums w XIV wieku.  Za to Via... klasa Vii rozpoczęła now książkę, chyba już coś napomniałam wcześniej, kapitan Ernest Shackleton ruszył na podbój Bieguna Południowgo na swym wypasionym statku Endurance. Poniedziałkowy wntuzjasm szybko ustąpił miejsca frustracji. Przyszedo mi na myśl poròwnanie do pamiętnika modern bieszczadnika. Kto czytał, ten kojarzy, kto nie czytał - gorąco polecam:) Poniedziałek.  Zaczęliśmy omawianie nowe książki. Całe szczęście, po poprzednia, o figure, która latała butem, miała zwierzątko w postaci szczotki do garnków, mocno dała się we znaki. Tym razem książka podròżnicza, co za wspaniały pomysł, przygoda, poznawanie, historia! Już nie mogę się doczekać! Wtorek Nieprawdopodobne! Kapitan Shackleton zorganizował wyprawę, na ktòrą oprócz załogi zabrał 69 psów! Miały...