Trzy tygodnie szkoły w domu za mną. Ostatni tydzień do łatwych nie należał. Rysiek liznął troche chemii - mój absolutny konik, kontynuował poznawanie Afryki i zgłębiał wiedzę o skutkach drums w XIV wieku.
Za to Via... klasa Vii rozpoczęła now książkę, chyba już coś napomniałam wcześniej, kapitan Ernest Shackleton ruszył na podbój Bieguna Południowgo na swym wypasionym statku Endurance. Poniedziałkowy wntuzjasm szybko ustąpił miejsca frustracji. Przyszedo mi na myśl poròwnanie do pamiętnika modern bieszczadnika. Kto czytał, ten kojarzy, kto nie czytał - gorąco polecam:)
Poniedziałek.
Zaczęliśmy omawianie nowe książki. Całe szczęście, po poprzednia, o figure, która latała butem, miała zwierzątko w postaci szczotki do garnków, mocno dała się we znaki. Tym razem książka podròżnicza, co za wspaniały pomysł, przygoda, poznawanie, historia! Już nie mogę się doczekać!
Wtorek
Nieprawdopodobne! Kapitan Shackleton zorganizował wyprawę, na ktòrą oprócz załogi zabrał 69 psów! Miały ciągnąć sanie I być kompanami podróży! Nauczyciel poprosił, żeby namalować state I opisać jego budowę. Malowanie było OK, pomogłam Vii z nazewnictwem I zadanie wykonane.
Środa
Kontynuujemy książkę. Dzisiaj trzeba było wcielić się w rolę fotografa I opisać, co działo się tuż przed wypłynięciem statku z portu w podróż. No ok, Via jakoś poradziła sobie, ale kiedy dowiedziała się, że jest jeszcze druga część - aplikacja do pracy na statku - mind trochę jej zrzedła. Próbowała się wymigać: mamo, ja mam tylko 9 lat, dlaczego mam szukać pracy? No cóż, ma rację, ale skoro nauczyciel kazał. Masz napisać I koniec. Ale widzę, że czas leci a Via Nadal ma pustą kartkę... Co jest?? - Mamo ja tego pisać nie będę. To nie jest praca dla mnie. Po co mam prosit o pracę, której nie lubię?
No nie! No nie! OK, wdech wydech, dziecko napisz cokolwiek. To tylko kilka zdań...
Drogi kapitanie,
Nauczyciel kazał nam wysłać do Ciebie podanie o pracę na statku. On lubi podróżować I zwiedzać, ja też. Ale ja nie lubię zimna! Nie lubię ryby, ani łapać, ani jeść, a na statku trzeba pewnie będzie to robić, i tak przez dwa lata! Wybierz inne dziecko z klasy, jest ich dużo, na pewno sobie kogoś wybierzesz.
Gdybyś kiedyś wybuerał się w cieplejsze miejsce, to daj mi znać,
Szerokich wiatr,
Via
I poszło. Wstrzymałam oddech, przecież sama kazałam napisać cokolwiek. Na szczęście nauczyciel napisał, że forma była poprawna, ale chodziło o ubieganie się o pracę, a nie jej odrzucenie.
Czwartek
Płyną dalej. Dzisiaj znów dwa zadania. Pierwsze to opisać, jaka atmosfera panuje na statku. Via stwierdziła, ze jest zimno:) Tłumaczę, że chyba nie o to chodzi. Godzinę się męczyła, generalnie atmosfera była zła bo wszyscy, włączając psy, mieli chorobę morsel. Skoro Via tak kombinowała, kaałam jej poszukać informacji o objawach choroby morskiej I metodach jej łagodzenia. Drugie zadanie miało być prostsze, plastyka, zrób obrazek z pokładu... co widzisz? Czy widać jakieś zwierzęta? Może ląd? Poszukaj informacji, co mogła widzieć załoga statku. Przychodzę, pytam: zrobione? Tak:) tylko ten dziwny uśmiech na twarzy Vii nie daje mi spokoju... patrzę, I co widzę? No właśnie nic nie widzę, pusta karka... pytam co to jest?
- widow ze statku!
- ale tu nic nie ma!
- jest! Tylko nic nie widać, straszna mgła!
Wyszłam, z jednej strony się śmieje, bo to genial w swojej prostocie, ale z drugiej strony to nie ja oceniam pracę.
Piątek
Rety, aż się boje co będzie dzisiaj. Mogliby już dopłynąć, mogłaby się książka skończyć. Oczywiście opisówka. Statek się rozbiľ ( hura! koniec książki!), ale wszyscy przeżyli. Ja pi...le. Nie dość, że przeżyli to teraz idą dalej na piechotę, po lodzie. Ok, jest nadzieja, że albo zamarzną, albo coś ich zeżre, ale póki co Via dzielnie pisze, co czuje członek załogi, tuż po rozbiciu się statku.
Poniedziałek
Zgadnijcie co? Niestrudzony kapitan Shackleton maszerował aż do wiosny. Kiedy lód się stopił, cała ekipa ( tak, tak, cała, nikt nie zamarzł, nikogo nic nie zeżarło) popłynęła na najbliższą wyspę. Jupi! Jupi! Uratują ich I będzie koniec:) opisujemy emocje:) ja jestem podekscytowana I czuję ulgę. Niedługo koniec:)
Wtorek
Wyobrazcie sobie, że na tej zasranej wyspie nikogo nie było! Nikogo! I musieli się zebrać i ruszyć dalej. Zadanie: opisz, gdybyś był członkiem załogi, co robiłbyś na tej wyspie przez jeden dzień. Grrr! Nic! Ja bym nic nie robiła, nie dość, że już się nawiosłowałam, to od jutra wiosłujemy dalej. Niech Via pisze co chcę. Ja mam dość tej wyprawy!
Środa
Boję się sprawdzić, co dzisiaj się wydaży... uwaga, uwaga, załoga dopłynęła do kolejnej wyspy, ale tam już ktoś był I zorganizowano akcję ratunkową. Nareszcie! To chyba już koniec. Jeszcze tylko napiszemy, co czuły rodziny, na wieść, że ich najbliśsi się odnaleźli. Nigdy więcej książki podróżniczej. No chyba, że sama ją sobie przeczytam, bez nauczyciela!
Kociec
A tak w ogóle to wyrazy uznania dla nauczycieli, podziwiam stalowe nerwy, I pomysłowość. Szczerze!
Komentarze
Prześlij komentarz