Udało się! Karta w drodze:) wcale nie było tak źle, jak się tego spodziewałam. Tu muszę dodać sprostowanie, nie było trzech egzaminów, a tylko dwa.
Na samym początku trzeba było zdać egzamin online z colledgu, na tzw. NVQ1 Health and safety and environment. Teoria była łatwa, lekka i przyjemna, przykladowe pytania na egzamin też nie były skomplikowane, szkoda tylko, że na egzaminie pytano o rzeczy, których wcześniej nigdzie nie wspominano. Cóż, tak się pewnie dzieje, kiedy jedna osoby przygotowuje teorie, a inna pytania. Podczas egzaminu prawie się rozwiedliśmy, trzeba było ustawić kamerę komputera, pokazać biurko za, pod, nad ( użyliśmy biurka Vii, a tam obrazki, kareczki, serduszka), musieliśmy szybkim tempem znaleźć nowe biurko - łòżko. Następnie należało ustawić kamerę w telefonie, z profile, a że dookoła wszędzie misie, to szybko się okazało, że kamera ma za mało światła. Biegiem po dodatkową lamps. Czas taka, wszystko się już nagrywa, w pokoju ma być jedna osoby, a ja z Mankiem tańczymy pròbując złapać jego profil I właściwe natężenie światła. Pominę fakt, że skoro egzamin miał być przy biurku, Maniek kulturalnie ubrał koszulę i... bokserki, kto go będzie oglądał od past w dół, przecież siedzi przy biurku:)
Pierwsze pytanie... uciekam, zamknęłam za sobą drzwi, teraz tylko zdać test... akurat! Słyszę z pokoiku: Miśka! Wracaj! Te pytania jakiś debil układał! Nic takiego na kursie nie było, nie wiem o co im chodzi... ok, łamiemy zasady, wchodzę do pokoiku, czytam i faktycznie, pytania całkiem inne, ale co ja na to mogę, ja tego nie układałam. Zdał, ale trzeba było poczekać na wynik kontroli nagrania. A tak Maniek w gaciach i koszulce, co chwila przeklinający, krytykujący egzamin, colledge I ogòlnie wszystko dookoła, w międzyczasie przewijam się ja, a nie powinnam... no nic, poczekamy. Po pięciu diachronic zaczęłam się niepokoić brakiem werdyktu, jak się okazało komisja postanowiła przyjrzeć się video. Mam nadzieję, że nie tłumaczyli tego co Maniek krzyczał z polskiego na angielski:) po tygodniu przyszła odpowiedź, że zdał.
Etap drugi. CITB. Tu wystarczyło wykupić aplikację na telefon, przerobić teorię, poćwiczyć testy, zapłacić £21 I udać się na egzamin. Tu o dziwo pytania były takie same jak w aplikacji. Wynik podano od razu. Potem trzeba odczekać 24h I zapłacić £36 do CSCS, żeby dostać upragnioną zieliną kartę. Jupi! Udało się:)
Komentarze
Prześlij komentarz